O wyrskim kułaku

Jak władza ludowa walczyła z tak zwanymi kułakami, bardziej zamożnymi rolnikami. Poczytajcie artykuł z tyskiego Echa z 1958 roku o rolniku Żogale z Wyrów. Gazeta była wówczas Organem Komitetów Powiatowych PZPR.

30 hektarowy bieda

Wiadomo, że z mięsem mamy obecnie przejściowe trudności. Aby je usunąć trzeba w pierwszym rzędzie podnieść hodowlę i wymagać, by rolnicy w terminie wypełniali nałożone na nich obowiązki dostaw żywca. Rozumie to olbrzymia część hodowców, ale są i tacy, którzy uchylają się od swych powinności na rzecz państwa. Na przykład jakże inaczej można nazwać postępowanie bogatego rolnika z Wyr Józefa Żogały. syna Teodora (imię ojca podajemy na specjalne żądanie mieszkańców Wyr). Nazwisko „Żogałów“ spotyka się tam dość często i nikt nie chce, aby go brano za tego, o kim właśnie piszemy.
Rolnik ten ma tuczniki. Rolnik ten prowadzi hodowlę nierogacizny. Rolnik ten ma 30 ha ziemi. Nie sprzedaje państwu nic. Jego zaległości w odstawach za lata ubiegłe sięgały 27 tyś. zł. Kolegium Orzekające wymierzywszy Żogale kilkakrotnie karę zmusiło go do zapłacenia części zaległości. Ale Żogała tylko zapłacił. Mięsa nie dostarczył. Tuczników nie odstawił. Obecnie zaległości tego rolnika wynoszą po odliczeniu kar za lata ubiegłe: w żywcu 363 kg a w zbożu 836 kg zaległości, w odstawie ziemniaków jeszcze z roku ubiegłego sięgają 3 tys kg.
Wspomnieliśmy, że Żogała ma 30 ha pola. Jasne, że mógłby nie tylko sprzedać to minimum, które przewiduje dla niego obowiązek dostaw, ale i znacznie więcej. Ale Żogała nie odstawia, nie chce sprzedać i śmieje się – powiada przewodniczący Gminnej Rady Narodowej.
Ludzie z Wyr potępili opornego rolnika, GRN nałożyło słuszną karę. Sankcję, które zastosowano muszą przynieść rezultaty.

Echo, 1958

Scroll to top